środa, 21 maja 2008

Leonore Piper - Niezwykłe Medium





"Nigdy nie popełnię głupoty, tak dziś modnej, uznania za oszustwo tego wszystkiego, czego nie potrafię wytłumaczyć" C. G. Jung

Amerykanka Leonore Piper z Bostonu była jednym z najbardziej spektakularnych i utalentowanych medium, jakie żyło na Ziemi. Nikt, nawet najbardziej zawzięci sceptycy o zawężonych horyzontach nie brali pod uwagę oszustwa, po tym jak zbadali jej zdolności mediumiczne. Piper wchodziła w trans, po czym jakiś byt z zaświatów zwany Dr Phinuit przejmował nad nią kontrolę. Wówczas zaczynała udzielać wielu dokładnych informacji i przesłań ze strony tych, którzy odeszli.
Przykład - jeden z tysięcy, jakich Piper dostarczała przez dekady - zdolny potwierdzić nieprawdopodobną dokładność jej zdolności mediumicznych, miał miejsce w 1893 roku, przy okazji uczestnictwa w jednym z seansów czcigodnego Suttona i jego żony. Małżonkowie Sutton, według relacji Richarda Hodgsona, byli ludźmi bardzo inteligentnymi. Uczestniczyli w seansie Piper, gdyż chcieli skontaktować się z niedawno zmarłą córeczką. Hodgson udostępnił stenograf, aby wszystkie wypowiedzi Piper na temat zmarłej dziewczynki mogły zostać zachowane dla potomności w Society for Psychical Research (akty z 1898: 284-582).
Leonore Piper była w stanie nawiązać kontakt między małżeństwem Sutton i ich ukochaną córeczką w zaświatach. Zdobyte informacje nie pozostawiały żadnej wątpliwości co do faktu, że dziecko rzeczywiście komunikowało się z rodzicami. Poniżej przytoczone zostały informacje przekazane przez dziewczynkę rodzicom:
Potwierdziła, że miała nawyk gryzienia guzików. Zidentyfikowała wujka Franka i przyjaciela, który zmarł na raka, zwróciła się do brata, posługując się jego przydomkiem. Wspomniała o swoich chorym gardle, odrętwiałym języku i o tym, że jej głowa stała się gorąca przed śmiercią. Mówiła o swojej lalce Dinah, siostrze Maggie i koniku zabawce. Zaśpiewała również dwie piosenki, które śpiewała tuż przed śmiercią. Państwo Sutton nie mieli żadnej wątpliwości, ze skontaktowali się z córeczką i byli szczególnie zadowoleni, gdy zapewniła ich: -Jestem szczęśliwa... nie płaczcie już za mną.
Bardzo ważną zdolnością Piper była umiejętność umożliwienia jednoczesnej komunikacji przez nią dwóm odrębnym bytom. Jeden z badaczy SFPR, Richard Hodgson, w jednym ze swoich sprawozdań dla tego stowarzyszenia, twierdzi iż był świadkiem wydarzenia, w którym, podczas gdy jeden byt konwersował za pośrednictwem Piper z jednym z widzów, dłoń medium, która pogrążona była w transie, pisała do Hodgsona wiadomość na całkowicie całkowicie różny temat. Początkowo był bardzo sceptyczny i nie szczędził krytyki na temat mediumicznych zdolności Leonore Piper. Jednak ze względu na niezwykłą szczegółowość informacji i przesłań z zaświatów jakich medium dostarczała przez wiele lat, wreszcie i on, drugi pod względem sceptycyzmu członek SFPR przyznał formalnie, że zdolności mediumiczne Piper są autentyczne i że informacje jakich udziela pochodzą od bytów zamieszkujących świat pozagrobowy.
Władze SFPR liczyły an to, że Richard Hodgson zdyskredytuje Piper tak, jak próbował zrobić to w przypadku innych medium, w tym Madame Blavatsky i Eusapię Palladino. Został specjalnie wybrany przez SFPR i wysłany by zbadać działalność mediumiczną Piper od jej samego początku. Wcześniej oświadczył, że udowodni, iż posiada ona niezwykłą zdolność do posługiwania się sztuczkami, lub - jak sam się wyraził - wykaże, że Piper uzyskiwała informacje: wcześniej, za pomocą środków zwyczajnych, jak śledztwo przeprowadzone przez jej wspólników". Hodgson usiłował za wszelką cenę zdyskredytować medium. Zatrudnił prywatnych detektywów, którzy ją śledzili, aby informowali go z kim spotyka się poza domem, przeglądali jej pocztę, wysyłali na jej seanse podstawionych uczestników i robili wszystko co możliwe, aby udowodnić, że Leonore Piper nie jest autentycznym medium.
Pomimo przeszkadzaniu, obstrukcjonizmowi i kontrolom, za pośrednictwem Piper nadal płynęly niewiarygodnie dokładne informacje. Wówczas Hodgston zaczął twierdzić, że byt który ją kontroluje, dr Phinuit, jest w rzeczywistości "oddzielną" częścią umysłu Piper. Oświadczył, że skoro dr Phinuit nie był w stanie powiedzieć kim był za życia ziemskiego, nie może być rzeczywisty; ale również dlatego, że przyjął jako drugie imię Scliville; że skoro nie potrafi odpowiedzieć na niektóre pytania o charakterze filozoficznym, nigdy nie istniał; a w ogóle wszystko można wytłumaczyć telepatią. Oczywiście celem tych wszystkich argumentacji była całkowita negacja istnienia zaświatów.
Oczywiście to Hodgson powinien był udowodnić, że jego obiekcje są słuszne. Tymczasem nie wykazał niczego. Ograniczył się efektownych słów: "nie jestem w stanie niczego udowodnić... nie jestem w stanie udowodnić oszustwa ze strony Piper, ale... zaufajcie mi...nie wierzcie nikomu innemu, tylko mnie... wierzcie tylko mnie, gdyż tylko ja, nikt inny, znam prawdę w tych sprawach...". Ten rodzaj osobistych stwierdzeń, specjalnie uprzedzonych, pozbawionych podstaw i dogmatycznych nie był i nie jest profesjonalnym sposobem wyrażania obiekcji.
Poza tym jest czymś bezprawnym, że Hodgson - który powinien dobrze o tym wiedzieć skoro był adwokatem - podnosił obiekcje wobec Phinuita, że nie jest on w stanie odpowiedzieć na pytania natury filozoficznej. Obiekcja ta jest niewłaściwa, nieznacząca i bezprawna.
Wiemy, że Hodgson musiał, w późniejszym terminie, wycofać swoje obiekcje, kontrargumenty, arogancję i niewzruszoną postawę wobec możliwości przyjęcia istnienia zjawisk metafizycznych i przyznać z niechęcią, że komunikacja z duchami jest jedynym wytłumaczeniem dla wyjątkowo trafnych informacji, jakie otrzymał on i inni uczestnicy seansów Leonory Piper.
Jest rzeczą absurdalną, że po otrzymaniu błyskotliwych i bardzo szczegółowych informacji na temat setek różnych argumentów, badacze z SFPR stwierdzili, że to niemożliwe, aby byt z zaświatów kierował Leonorą Piper. Wiele osób po otrzymaniu dokładnych informacji zaakceptowało dowody na istnienie świata pozagrobowego dostarczone im przez Piper, Tymczasem sceptyczny zarząd SFPR o zamkniętych umysłach, odrzucił je. Jego strategia polegała na zdyskredytowaniu i zniszczeniu Phinuta kontrolującego Piper, a tym samym zniszczenie tezy o istnieniu życia po śmierci.
Kiedy sceptykom nie udało się zdyskredytować Leonore Piper, ich nowa strategia zaczęła bazować na hipotezie, że Piper - podczas gdy znajdowała się w transie - czytała w umysłach uczestników seansu, oraz osób znajdujących się setki kilometrów od miejsca seansu. To absurdalne, że sceptycy z SFPR, którzy nie zaakceptowali faktu istnienia telepatii, w tym przypadku zgodnie oświadczyli: "to musi być telepatia", mimo że dowody na istnienie życia po śmierci były obiektywne, naukowe i absolutne. Rzeczywiście, do dnia dzisiejszego twierdzą oni, że nie istnieje ani telepatia, ani jakiekolwiek inne zjawisko metafizyczne. Zanegowali nawet doświadczenia przeprowadzone pod kontrolą członków własnej organizacji, w których możliwość przypadkowości wyniku wynosiła 1 do 9.999.999.999.999.999.999.999.999.999.999.999 - jak w przypadku doświadczeń Creery'ego nad telepatią u dzieci (Inglis 1977: 322-324).
Fakty dotyczące życia Leonore Piper nie podlegają dyskusji. Wielu autorów przyznało, że dr Phinuit był pierwszą istotą, która przejmowała nad nią kontrolę. Później jeden z przyjaciół Hodgsona, George Pelham, zmarł nagle i zajął miejsce dr Phinuita, przemawiając przez pogrążoną w transie Piper. Hodgson znalazł się wówczas w sytuacji, w której mógł zadać swemu zmarłemu przyjacielowi niezliczone pytania dotyczące ich relacji. Przez lata Leonore Piper - a raczej George Pellew, który przemawiał poprzez nią - odpowiedział poprawnie na nie wszystkie.
Przez wiele miesięcy Hodgston wprowadził ponad 150 uczestników na seanse pogrążonej w transie Piper. Trzydziestu z nich znało George'a Pelhama, kiedy jeszcze żył - inni nigdy go nie spotkali. George Pelham był w stanie poprawnie zidentyfikować znanych sobie uczestników seansu. Większość z nich rozmawiała i wspominała razem z Pellewem, za pośrednictwem Piper, jakby był on obecny na miejscu w swoim ciele. Jedynym błędem z jego strony było nie zidentyfikowanie osoby, której nie widział od kiedy ta była dzieckiem.
Spotkania te były tak poruszające, że Richard Hodgson napisał raport, w którym drobiazgowo wyjasnił przyczynę, dla której pomylił się w poprzednich relacjach, po czym oświadczył, że całkowicie zaakceptował istnienie świata pozagrobowego. W swoim raporcie Hodgson oświadczył, że rozmawiał z inteligentnymi istotami z tamtego świata i że nie może się doczekać, kiedy tam się uda osobiście. Zawzięty sceptycyzm Richarda Hodgsona doprowadził go do popełnienia kilka największych błędow w historii metafizyki. Na szczęście dzięki Leonore Piper odstąpił od tego i zmienił zdanie na temat istnienia tamtego świata:
...na chwilę obecną mogę wyznać, że nie mam żadnych wątpliwości co do faktu, iż "komunikatorzy", o których pisałem wczesniej są w rzeczywistości tymi, za których się podają, że przeżyli przemianę zwaną przez nas śmiercią, że komunikowali się bezpośrednio z nami, którzy nazywamy się żyjącymi, poprzez pogrążony w transie organizm pani Piper (SPR, akty, tom 13, 1898, H 10).
Było to całkowicie zaskakujące. Człowiek, którego początkowa niedojrzałość, niekompetencja i brak doświadczenia doprowadziły do zniszczenia wiarygodności dwóch medium o międzynarodowej sławie, których działalności nie poznał dogłębnie, kiedy badał sprawę Piper, zaakceptował istnienie zaświatów, ulegając ewidencji dostarczonych przez nią niezbitych dowodów. Hogdson został pokonany przez medium i miał tego świadomość.
Niektórzy z najwybitniejszych naukowców oświadczyli, po przeprowadzeniu dokładnych badań nad działalnością Leonore Piper, jednogłośnie i bezsprzecznie ogłosili, że Piper udowodniła istnienia tamtego świata. Laureat nagrody Nobla, prof. Richet, opisując fenomeny metafizyczne w swojej książce Our Sixth Sense (1927), przytoczył kilka cytatów:
Prof. Mayers, jeden z najbardziej szanowanych naukowców na świecie: otrzymałem przesłania, w których była mowa o okolicznościach, co do których jest niemożliwością, aby Piper je znała.
Sir Oliver Lodge, inna największa znakomitość naukowa: Przekonałem się, że wiele informacji dostarczonych przez Piper w stanie transu, nie zostało przez nią zdobytych za pomocą środków naturalnych i wykluczam posłużenie się normalnymi kanałami sensorycznymi.
Amerykański profesor Wiliam James, początkowo nieprzejednany sceptyk, jeden z najbardziej wpływowych gigantów intelektu swoich czasów, przyznał: jestem całkowicie pewien, że Piper, w stanie transu, zna rzeczy, których nie może absolutnie znać poza nim.
Amerykański profesor Hyslop, zawzięty sceptyk o zamkniętym umyśle, który przez wiele lat siał propagandę przeciw fenomenom metafizycznym, musiał ostatecznie ustąpić wobec autentyczności zdolności mediumicznych Leonory Piper. Podobnie jak Hogdson nawrócił się na wiarę w istnienie zaświatów.
Tuż po akceptacji wiary w tamten świat, przez Hodgstona miał miejsce bardzo interesujący przypadek. Pewnego dnia, tuż po tym jak uprawiał sport, Hodgson zmarł nagle w stosunkowo młodym wieku pięćdziesięciu lat. Zaraz po tym zajął miejsce George'a Pelhama, jako istota kontrolująca Piper z zaświatów. Udzielił wiele informacji na temat tamtego świata, ale ze zdziwieniem zauważył, że niektórzy nie wierzyli, że jest Hudgsonem. prof James powiedział: -Być może rzeczywiście Hodgson przekazuje te informacje, ale nie jestem pewien. Wówczas Hodgon raz jeszcze okazał się brakiem klasy i zdenerwowany odpowiedział tylko: -Jeśli ja nie jestem Richardem Hodgsonem, to Richard Hodgson nigdy nie istniał".
Victor Zammit
źródło: www.vitadopovita.it

Brak komentarzy: