poniedziałek, 13 października 2008

Stroje Duchów



STOJE DUCHÓW
Wielu badaczy zjawisk paranormalnych usiłuje dać odpowiedź na pytanie, dlaczego duchy ukazują się medium ( lub w innych okolicznościach), nosząc ubrania, które zdają się być “dodatkiem” zbyt ziemskim jak na byty duchowe – przynajmniej w opinii sceptyków.
Poniżej przedstawiamy obszerny artykuł, w którym staramy się udzielić odpowiedzi na to fascynujące pytanie, rzucając nieco światła na tę pozorną sprzeczność, oraz na inne zagadnienia związane z życiem pozagrobowym – oddając głos samym “zmarłym”.
Oto, co powiedział sławnemu brytyjskiemu dziennikarzowi Wiliamowi T. Steadowi, który zginął w 1912 roku na pokładzie Titanica ( katastrofę tę przepowiedział w 1886 roku w swoich dwóch książkach) jego duch przewodnik Julia Ames:
“Kiedy dusza opuszcza ciało, w pierwszym momencie jest całkowicie naga, jak w chwili urodzenia. Ja znalazłam się obok mojego martwego ciała, przekonana, że jestem żywa i w doskonałej formie. Dopiero, gdy zobaczyłam swoje zwłoki leżące na łóżku, zrozumiałam, że coś się stało. W chwili, gdy duch pomyśli o tym, że jest nagi, materializują się niezbędne części ubrania. Dla nas myśl jest aktem twórczym: wystarczy o czymś pomyśleć, a wówczas nabiera to kształtów. Nie przypominam sobie, abym się ubierała, po prostu nagle byłam ubrana tylko dlatego, że tego zapragnęłam.
Gdy duch jest już całkowicie rozbudzony i przywyknie do nowego środowiska, nabiera zdolności do pojawiania się w różnych formach; na przykład jako dziecko ukazuje się komuś, kto znał go za jego życia ziemskiego tylko jako dziecko. Robimy to nie dla siebie (nie mamy takiej potrzeby), ale wówczas, gdy przybywa ktoś nowy, albo kiedy chcemy być rozpoznani przez was, żyjących na Ziemi”.
Julia potwierdziła to, co mówią inne duchy: projektują one taki obraz siebie, jaki pamiętają z czasów ziemskiej egzystencji.
Allan Kardec, francuski pionier badań paranormalnych, zapytał pewnego razu, czy wszystkie duchy mają skrzydła, czy tylko niektóre. W odpowiedzi usłyszał: “Oni nie mają skrzydeł”.
Duchy ich nie potrzebują, ponieważ mogą przemieszczać się samoistnie gdzie tylko chcą. Ukazują się one w formie, która zależy od tego, w jaki sposób chcą one wpłynąć na daną osobę. Jedne zjawiają się w zwykłych ubraniach, inne w pięknych szatach, jeszcze inne mają skrzydła – jednak służy to wyłącznie pokazaniu żyjącym kategorii duchów jaką reprezentują. Wiele z nich nie zna i nie rozumie procesów, podczas których dochodzi do tych przeobrażeń, które dla nich są aktem instynktownym. Nawet jeśli duch nie miał za życia wad fizycznych, może ukazać się jako niepełnosprawny, kulawy, garbaty, czy pokryty bliznami, albo posiada inne znaki fizyczne, które umożliwiają jego rozpoznanie.
Jeśli zaistnieje taka potrzeba, duchy mogą nawet uczynić dotykalną materię eteryczną.
Duch o imieniu Johannes powiedział:
“Pytasz mnie o ubiór i o wygląd. Każda dusza ma swoją formę, która ukształtowała się w trakcie jej całego ziemskiego życia – i taka przybywa do nas. Wyglądamy jak kobiety i mężczyźni - jak wy. Nosimy ubrania, które są wyrazem takich samych wrażeń estetycznych jak u was. Nie myślcie, że kiedy tu przybywacie, rozpoczynacie nowe życie, różne od waszych oczekiwań. Ubrań nie nabywa się w sklepach, ale są w większości realizacją wyobrażenia, jakie mają o nich poszczególne osoby. Służą one wyrażeniu własnej osobowości, dokładnie jak ma to miejsce w waszym przypadku”.
Czcigodny Drayton C. Thomas, badacz zjawisk pozazmysłowych, oraz pastor metodysta, nawiązał kontakt ze swoją zmarłą siostrą Ettą za pośrednictwem znanego medium Gladysa Osborne'a Leonarda. Podczas jednego z seansów, Thomas zapytał ją czy elementy ubioru noszonego w zaświatach są zwykłą kopią ubrania noszonego za życia ziemskiego, czy też duchy “produkują” je całkowicie od nowa. Etta odpowiedziała:
“W pewnym sensie odpowiedź na wasze pytanie powinna brzmieć „tak” dla obu części pytania. Na przykład na Ziemi stare ubranie może zostać rozprute, a następnie wykonuje się z niego inne, pozornie nowe. Nasza myśl dotycząca cenionego przez nas przedmiotu może być tak silna, iż dostarcza matrycy, na podstawie której, dzięki unikalnym procesom tej sfery istnienia, powstaje jego duplikat. Myśl odgrywa bardzo ważną rolę w procesie powstawania rzeczy, ale nie jest to proces całkowicie mentalny; jeśli chcemy, możemy posłużyć się innymi metodami...”
W trakcie innego seansu, Thomas dowiedział się, że gdy spał, często odwiedzał nieżyjącą rodzinę. Zmarły ojciec powiedział mu, iż widział jak jego dusza wychodziła z ciała poprzez splot słoneczny (w chwili śmierci wychodzi ona przez głowę), w postaci swego rodzaju tkaniny. Wiąże się to z instynktowną potrzebą ubrania się – dlatego w naturalny sposób dusza stara się okryć swoje ciało eteryczne.
Komunikując za pośrednictwem renomowanego w pierwszych latach XX wieku medium Elsy Barker, David Patterson Hatch, który za życia był adwokatem i sędzią, oświadczył, że po przejściu nie ma trudności z uzyskaniem ubrania.
“Nie wiem jak wszedłem w posiadanie ubrania po śmierci, ale kiedy zacząłem uświadamiać sobie całą sytuację, w której się znalazłem, zauważyłem, że noszę na sobie moje zwykłe odzienie. Nie rozumiem do końca, jak udało mi się zabrać ze sobą moje ubranie”.
Hatch dodał, że po jakimś czasie spotkał kobietę noszącą greckie szaty. Zapytał ją gdzie je znalazła. -Stworzyłam w myślach obraz, który stał się peplum – usłyszał w odpowiedzi. Wówczas Hatch postanowił stworzyć dla siebie rzymską togę, ale nie mógł sobie przypomnieć jak ona wygląda.
Analogicznie, pewien duch oświadczył dr Charlesowi Richetowi, laureatowi nagrody Nobla z 1913 roku, że nie potrafi się ukazać, ponieważ nie pamięta jak wyglądał za życia!
Zdaje się, że zasadę wizualizacji swojego ciała fizycznego przez duchy można zastosować do fotografii paranormalnych. Kiedy pewna matka poprosiła ducha swojego syna, aby wytłumaczył jej jak udaje mu się pojawić na zdjęciu, odpowiedział:
“Udałem się do domu i obejrzałem wszystkie swoje zdjęcia, szczególnie to w salonie, które najbardziej mi się podoba. Starałem się utrwalić jego obraz w moim umyśle, aby móc odcisnąć go w elektroplazmie”. Chłopiec powiedział, że udał się za matką do pokoju, w którym miało być zrobione zdjęcie. Podczas gdy fotograf czynił przygotowania, duch wykonał kilka prób. “Oczywiście nie mogłem się widzieć, ale byłem pewien, że zdjęcie wyjdzie dobrze. Byłem gotów, ale zaskoczył mnie błysk flesza i twarz wyszła nieco poruszona”.
Badania historii fotografiki spirytystycznej wykazały, że wiele zdjęć uznano za fałszywe prawdopodobnie dlatego, że przypominały portrety osób zrobione jeszcze za ich życia, zgadzały się również ubiory. Stąd zrodziło się podejrzenie, że fotografom udawało się w nieuczciwy sposób zdobyć portrety zmarłych. Natomiast możliwość, że duchy posługują się swoimi starymi podobiznami, nie została przez sceptyków wzięta pod uwagę.
Duch, który w 1920 roku nawiązał kontakt z ojcem Johannesem Greberem, niemieckim księdzem katolickim, oświadczył, że: “Jeśli duch chce ukazać się ziemskim oczom i zostać rozpoznany, musi zjawić się w formie materialnej, która powstaje poprzez kondensację elektroplazmy. Pełna manifestacja wymaga tak wielkiej ilości materii, że żadne medium nie jest w stanie jej dostarczyć”.
W przypadkach manifestacji część ciała medium musi zostać rozpuszczona i użyta do materializacji ducha. Z tego powodu podczas materializacji konieczne jest, aby medium zrezygnowała z części wagi swego ciała, którą odzyskuje na koniec seansu. Doświadczenia przeprowadzone w 1915 roku w Irlandii przez Wiliama J. Crawforda, całkowicie potwierdziły utratę wagi przez jasnowidza. Tłumaczy to również przyczynę, dla której liczne manifestacje ograniczają się do ramion, dłoni czy twarzy.
Jeden z uczestników seansów D. Home'a, znanego medium z zeszłego wieku, zapytał za jego pośrednictwem ducha przewodnika, jak duchy stają się widzialne. Ten odpowiedział:
“Czasami poszerzamy pole energetyczne danej osoby, umożliwiając jej widzenie nas; innymi razy tworzymy kopie naszych ubrań, wizualizując je tak, by wyglądały identycznie jak były znane na Ziemi. Poza tym możemy projektować na wszystkich widzialny obraz, albo ukazywać się wam w postaci chmury otoczonej aureolą światła.
Po swej śmierci w katastrofie Titanica, Wiliam T. Stead (wspomniany wyżej), zaczął komunikować poprzez różnych jasnowidzów.
Twierdzi on, że po tamtej stronie również istnieją medium, zdolne odnaleźć ludzi umożliwiających duchom kontakt z naszym światem. Jeden z nich pomógł mu znaleźć ziemskie medium, oraz nauczył go jak zwrócić na siebie uwagę, wizualizować się wśród ludzi, wyobrażając sobie, że znajduje się wśród nich w ciele fizycznym, z silnym promieniem światła skierowanym na siebie. Stead dodał, że uczestnicy seansu byli w stanie wizualizować jego twarz, ponieważ tylko w ten sposób potrafił widzieć samego siebie. Podobnie potrafił on przesłać informację, koncentrując się na krótkim zdaniu, powtarzając je z uwagą i naciskiem, aż słyszał je wypowiadane przez medium.
Podobno ojciec Junipero Serra, jeden z pierwszych misjonarzy w Kalifornii, komunikował w pierwszych latach XX wieku za pośrednictwem Violet Parent z Los Angeles. Podczas jednego z seansów, Parrent zapytała ojca Serra, czy może zrobić mu zdjęcie. Zgodził się on na fotografię ze swoją zmarłą matką. Zdjęcie przedstawia jego matkę niemal o połowę niższą od niego. Pierwszą reakcją było uznanie fotografii za oczywiste fałszerstwo, ale wcześniejsze wyjaśnienia fenomenu myśli – obrazu pozwala nam zrozumieć, że prawda jest inna. Ojciec Serra dokonał projekcji siebie i swojej matki tak, jak ją pamiętał – widząc siebie dużo większym od niej. Poza tym jego głowa była dużo mniejsza od reszty ciała, co brało się stąd, że dużo łatwiej było mu wizualizować ubrania niż twarz. Mimo, że fotografia okazała się być bardzo podobna do jedynego zachowanego portretu znanego misjonarza, to istniały pewne różnice. W związku z tym, że ojciec Serra żył w okresie przed wynalezieniem fotografii i prawdopodobnie na misji nie miał częstego dostępu do luster, należy zastanowić się, czy do końca znał wygląd swojej twarzy.
Być może widział ją jedynie odbitą w jakimś strumyku.
Wiele komunikacji pochodzących ze świata duchów utrzymuje, że dążą one do uwolnienia się od tradycyjnego ubioru używanego na niższych poziomach, przechodząc do ubierania się w tuniki i togi na poziomach wyższych. Po przejściu do świata pozaziemskiego, monsinior Robert Hugh Benson zaczął komunikować się za pośrednictwem Anthony’ego Borgia, który twierdził, że jest w stanie odwiedzać jeden z wyższych poziomów.
„Zauważyłem, że większość bytów wyższych nie nosiła strojów ziemskich, co pozwoliło mi na stwierdzenie, że są tu od dłuższego czasu. Edwin (ich przewodnik) powiedział nam, że zmiana ubioru nie była całkowicie konieczna. Mieli oni prawo noszenia strojów duchowych dzięki temu, że byli mieszkańcami tego królestwa – były to szaty najodpowiedniejsze do miejsca i sytuacji. Trudno je opisać, ponieważ nie można dokonać porównania z jakąkolwiek tkaniną ziemską. Tu nie mamy tkanin materialnych, wszystko zależy od natury i poziomu światła jakim promieniują duchy, które jest istotą samego ubioru. Istnieje zatem ewidentna relacja między duchami i naturą ich ubrań”.
W późniejszym czasie Benson zdołał zmienić wygląd jego nazbyt ziemskiego ubioru, ale mimo, że nowe szaty przypominały te noszone przez inne duchy, nie miały tego samego koloru i tej samej intensywności światła.
Źródło: ampupage.it , za: Metgat’s Blog

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

bardzo się cieszę, że odnalazłam takie ciekawe materiały do pogłębiania wiedzy.
Pozdrawiam! Ola.
(: